• Wpisów:1
  • Średnio co: 3 lata
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:58
  • Licznik odwiedzin:1 187 / 2748 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie mogę spać. Dlaczego to robię? Zastanawiam się dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej. Mam tyle do powiedzenia. O tym, co już było pewnie nie napiszę. Z dystansu jest inaczej. W tej chwili myślę nad powodami podjęcia decyzji o uwiecznianiu tego co widzę. A uważam, że widzę więcej. Czy można zwalić to na rodzaj wrażliwości, czy na wychowanie? Nie wiem, ale to co dzieje się wokół jest wystarczającym powodem. Zresztą zamiast spać - piszę.

Zatem mężczyzna z zespołem Downa, pan z atakiem padaczki w dwójce, kobieta w za dużych i popękanych butach, chuda pani z sinym paznokciem… i jeszcze więcej, więcej i więcej. Was pewnie to nie rusza, ale mnie za bardzo, dlatego będę o tym mówić. W zasadzie to lubię oglądać blogi o modzie. Uwielbiam wpatrywać się w piękne kobiety. Takie też mam tapety w komputerze, ale nie mogłabym prowadzić bloga o urodzie. Nie mam na to czasu, siły i ubrań. Dlatego dziś będzie o tym jak bałam się razem z nim.

Chłopak z dwoma plecakami stoi przede mną w sklepie w kolejce do kasy. Nie widziałam wcześniej tych plecaków, bo gapiłam się na dziwne bezkablowe słuchawki, które otaczały mu z tyłu głowę. Miał też czapkę z daszkiem i fioletowe uszy (padał śnieg, pewnie było mu zimno). Nie wyglądały jak normalne. Dlatego patrzyłam i zastanawiałam się czy to jest aparat słuchowy na przykład. Później słyszę, że pan od kasowania produktów prosi go o pokazanie zawartości jednego z plecaka. Był podejrzany? Wtedy akurat wpatrywałam się na moje przesuwające się po taśmie ziemniaki, dlatego nie jestem pewna jak to było. Chłopak odmówił. Pan wzywał kogoś alarmem. Myślałam, że ochronę. Przyszła pani-wystraszona kierownik. Na widok chłopaka zalała się rumieńcami i pokazując niepewnie identyfikator poprosiła o pokazanie zawartości plecaka. Robiła to kilka razy. Międzyczasie nadal były kasowane rzeczy chłopaka dlatego pokazał tylko to co na chwilę obecną kupił, dalej nie odsłonił mówiąc, że jak chcą to mogą wezwać policję. Zrezygnowali z dochodzenia, bo chłopak zapłacił i po prostu sobie poszedł. Za to ja wstydziłam się za niego. Za nich. Za wszystko. Kiedy widziałam jak okropnie trzęsły się mu ręce kiedy szukał drobnych. W ogóle nie mógł nad sobą zapanować. Czułam jakbym była nim. Stałam dwa metry dalej oddychając głęboko. Miał prawo być zdenerwowany. Miałam prawo się tak wczuwać? Kiedy wyszłam ze sklepu wsiadał na rower z wypchanymi plecakami na plecach i piersiach. Wyszedł ze mną niepokój. Niepokój o ludzi.